Refleksja po Marszu Niepodległości.

stopklatka z filmu greenmovie.pl
Nienawiść wobec mediów, jaka wytworzyła się w pewnych warstwach społeczeństwa prowadzi nas w bardzo mroczne klimaty.

"Szliśmy w marszu i ostatecznie nic nam się nie stało, ale mieliśmy zdjęte gąbki z mikrofonu i oznaczenia z kamer. Przez cały czas towarzyszyło nam sterowane z platform organizatorów skandowanie "Jeb... TVN". Nawet przy stojącym pod mostem operatorze telewizji Trwam wybuchały petardy.
Mam doświadczenie ze znacznie bardziej gwałtownych zgromadzeń w Ukrainie i Brazylii, ale w żadnym z tych krajów dziennikarz nie jest traktowany jako wróg tłumu, a raczej jako świadek.
Część winy za tą sytuację leży po stronie mediów. To wieczne skłócenie pomiędzy prawicowymi i lewicowymi mediami jest dla mnie męczące. To nie jest dyskusja, tylko hejt.
Ale jeszcze większa część winy leży po stronie polityków. I tu jednak muszę powiedzieć, że na lewicowych zgromadzeniach hejt do mediów nie istnieje. Tą część winy musi wziąć na siebie część prawicy walcząca o rząd dusz wśród na skrajnej flance.

Potrzebna jest nam głębsza dyskusja na ten temat, ale nie mam złudzeń, ona szybko nie nastąpi. Szkoda. Tym większa, że w tym roku naprawdę była szansa, aby także media pokazały ten marsz od fajniejszej strony, bo kurczę, to morze flag robi gigantyczne wrażenie na dorosłych, a co dopiero na dzieciach, które można by zaprowadzić na taki marsz. Ale jak zaprowadzić, skoro wszędzie eksplodują petardy, a ludzie wykrzykują, kto powinien dostać wpier..., gdzie miejsce emigrantów, na czym wieszać czerwonych i gdzie skończą media. 90% haseł na nie.
No cóż, wciąż wierzę, że po racjonalnej korekcie możemy mieć fajny marsz niepodległości. Kiedyś.
"



Autorem wpisu jest Marcin Wyrwał
Trwa ładowanie komentarzy...